|
Śniło mi się, że wracałam ze szkoły i było już ciemno, wiał silny wiatr i chciałam jak najszybciej dojść już do domu, bo było mi bardzo zimno, doszłam do bloku i byłam już przy drzwiach do klatki, kiedy usłyszałam jakieś dziwne głosy, jakby miauczenie kota, odwróciłam się i podeszłam do pojemnika na śmieci, zrozumiałam wtedy że to nie miauczący kot, ale płaczące dziecko... zaczęłam szukać gdzie ono może się znajdować i zobaczyłam, że za pojemnikiem, w kartonie jest zawinięte w koc dziecko, wzięłam je na ręce i zaniosłam do domu, rodzice byli bardzo zadowoleni że tak postąpiłam, położyliśmy je na łóżku i zastanawialiśmy się co zrobić, tata zadzwonił na policję i nap pogotowie informując, że znaleźliśmy dziecko pod blokiem na śmietniku, zaraz w naszym mieszkaniu zjawili się lekarz i policja, policjant mnie przesłuchał i opowiedziałam mu wszystko jak wyglądało to znalezienie a lekarz zbadał je i ocenił, że gdyby poleżało w takiej temperaturze w kartonie to mogłoby nie przeżyć do rana, tym bardziej byłam dumna z siebie i moi rodzice mnie pochwalili. Trochę szkoda mi było rozstawać się z tym brzdącem, ale nie mogłam go zatrzymać i został zabrany do szpitala.
|