|
Śniło mi się, że mój kolega hodował sobie boa tęczowego. Miał go od kiedy wąż miał kilka centymetrów.
Wąż rósł i rósł aż miał prawie dwa metry. Warto dodać, że taki dwu metrowy boa teczowy jest sporo wart.
Za obiad takiemu wężowi robił szczur. Pewnego razu włożył mu posiłek do terrarium i codziennie patrzył
czy ten już zjadł. Wąż wcale nie zwracał uwagi na biegajacego gryzonia, a ten w najlepsze jeszcze
podgryzał węża. Po pewnym czasie kumpel przestał dokarmiać gryzonia żeby ten nie miał sił atakować węża,
no i wkońcu stało się. Wąż był juz troche wygłodniały więc wreszcie zauważył ledwo żywy obiad
w swoim mieszkanku. Powoli przytulił się do swej ofiary i zaczął się wokół niej owijać.
Otworzył paszcze, a w tym momencie szczur ugryzł pętlę, która go zaciskała, uwolnił się,
wyskoczył do łba węża i ugryzł go w głowe w to miejsce gdzie wąż nie ma czaszki. Wąż padł. Obaj bylismy w
szoku, że szczur zaatakował węża, bo przecież to szczur miał być obiadem dla węża a nie odwrotnie.
Kolega był zrozpaczony, bo wąż kosztował go kilka tysięcy złotych i już się do niego przywiązał a poza tym,
był dla niego dumą, bo mógł się nim pochwalić przed znajomymi.
|