|
byłam żołnierzem, mężczyzną, i brałam udział w wojnie, biegałam i przynosiłam amunicję dla tych, którzy strzelali z karabinów w okopie, biegałam tymi korytarzami i przynosiłam im następne naboje. biegałam bardzo szybko, ale musiałam być schylona, żeby nie oberwać od wroga. w pewnym momencie usłyszałam jak krzyczy któryś z kolegów, odwróciłam się i zobaczyłam jak leży z zakrwawioną nogą podbiegłam do niego, rzuciłam naboje na bok i zaczęłam go opatrywać, nie wiedziałam jak się za to zabrać, ale nie mogłam się poddać i musiałam mu pomóc, zacisnęłam mu ranę, żeby zatamować krwotok, próbowałam wezwać sanitariuszy, ale nikt mnie nie słyszał, wróg otworzył ogień taki, że już nie byłam w stanie nic zrobić, zaciągnęłam rannego dalej wgłąb okopów i tam jeszcze próbowałam mu pomóc, ale niestety umarł, wtedy zobaczyłam, że nasi wywiesili biała flagę na znak tego, że się poddajemy, wtedy poderwałam się, złapałam pierwszy lepszy karabin i zaczęłam strzelać na oślep w kierunku przeciwnika, i wtedy wróg zdjął mnie serią z karabinu, pamiętam jeszcze jak ranna upadałam na ziemię, a potem się obudziłam.
|