poprzedni
sen
następny
sen

The Phantom's Agony House xD

kategoria:   koszmary  
czas dodania: 2010-12-25  [dodaj sen do ulubionych »]  
  [skomentuj / zinterpretuj »]
  [wyślij prywatną wiadomość »]
  [zobacz więcej snów tego autora »]
  [wyślij znajomemu link do tej strony »]

Dodaj do śledzika na naszej klasie wykop Udostępnij na Facebook Udostępnij na Gronie blipnij dodaj na twitter Wysforuj dodaj do Delicious dodaj na spinacz dodaj na flaker dodaj na pinger dodaj do zakładek google
przyśniło się: 2010-12-20
śpioch: FlyToStars
średnia ocena: brak ocen
 
Byłam duchem. Nikt mnie nie widział, nie słyszał, ni czuł, prócz dwóch chłopców.
Mieszkałam razem z nimi i ich matką w małym, drewnianym domku na skraju lasu. Od domku prowadziła dróżka do miasteczka. Rodzinę porzucił ojciec, a gdy matka pobiegła za nim, został zamordowany na jej oczach. Od tamtej pory, kobieta żyła w melancholii i smutku.
Traktowała okropnie swoich synów. Jeden miał siedem lat, a drugi cztery. Marka biła ich, krzyczała na nich i obciążała różnego rodzaju zadaniami ponad ich wątłe siły. Ja byłam zmuszona tylko patrzeć na ich cierpienie. Pewnego dnia, młodszy braciszek trafił do szpitala; a gdy z niego wyszedł, matka się już wogóle nie zajmowała ani jednym; ani drugim. Bała się do nich podejść, myśląc, że zrobi im krzywdę. Chciała nawet popełnić samobójstwo.
Ja, razem z chłopcami, wpadłam na pomysł, by uciec z tego domu. Wyszliśmy z tamtąd, kierując się do miasteczka, a zrozpaczona matka pobiegła za nami. Uciekaliśmy przed nią w stronę domu. Był ogromny, piękny a zarazem straszny. Wiedzieliśmy, że nie zamieszkany. W naszych oczach był to zwykły dom, lecz naprawdę to była ruina. Obiegliśmy go kilka razy dookoła, lecz nie znaleźliśmy drzwi, a okna były za wysoko. Czteroletni chłopiec dotknął ściany domu i powiedział 'Pragnę tu wejść'. Po chwili, wszyscy znaleźliśmy się w środku, przechodząc przez ścianę. Zrazu uderzyło nas to, że ten dom był na prawdę zły.
Zewsząd kapała szkarłatna krew, na czarnych ścianach wisiały haki, a po podłodze walały się tumany kurzu i oceany kości i zgniłego mięsa, plądrowanego przez insekty i węże. Po ścianach ślizgały się ogromne, szponiaste cienie, gotowe w każdej chwili nas złapać i pożreć.
Zaczęliśmy biec i uciekać przed nimi.
Dom zdawał się być żywy, bo za każdym razem pokoje i korytarze same się przemieszczały, jakby nie chcąc nas wypuścić. Na końcu holu zobaczyliśmy drzwi, skierowaliśmy się w ich stronę. Gdy byliśmy już prawie przy nich, zniknęły nam z oczu.
Ten starszy chłopiec, zrozpaczony spojrzał za siebie i zobaczył całą chmarę szponiastych cieni, które zbliżały się do nas. Krzyknął, że zginiemy.
- Nie. - odpowiedział jego brat i dotknął ściany.
- Pragnę stąd wyjść. - powiedział.
W tej samej chwili, znaleźliśmy się na zewnątrz. Nie minęła nawet chwila, kiedy zmartwiona matka zaczęła biec w naszą stronę, ponieważ widziała, jak wchodzimy i wychodzimy z domu przez ścianę. Zaczęła się gonitwa dookoła domu. Na którymś z kolei zakręcie, matka chłopców nie wyrobiła, i prawie uderzyła w ścianę. Prawie, bo wcale nie rozległo się huknięcie. Dom po prostu wciągnął kobietę do środka. Momentalnie, jedna ze ścian zmieniła się w ogromne okno. Widzieliśmy w nim matkę,której twarz była wykrzywiona strachem. Zaczęła uderzać pięściami w szybę, próbując wyjść. Za nią, pojawił się jeden z tych potwornych cieni, i zagarnął ją ciemną, szponiastą łapą.
Ja i dwoje chłopców odwróciliśmy się i poszliśmy drogą w stronę zachodzącego słońca, na przeciw nowemu życiu. Za nami ciągle rozbrzmiewały krzyki ich okrutnej matki.
oceń sen
słaby 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  genialny