|
przyszłam do szkoły jak co dzień, ale nie wszystko było tak normalnie jak zawsze, szkoła była pusta, nikogo na korytarzach, normalnie przed godziną 8 pełno jest na korytarzu ludzi i jest bardzo głośno, tym razem byłam tylko ja... dziwiłam się, bo szkoła była otwarta, tylko nie było w niej żywej duszy, chodziłam po korytarzach szkoły, między piętrami, po schodach, ale szkoła wyglądała zupełnie inaczej niż na co dzień, było w niej więcej klas i więcej pięter, a ja błądziłam między nimi i nie wiedziałam dokąd tak na prawdę idę, i nie wiedziałam gdzie dojdę, w końcu zobaczyłam jak na ostatnim piętrze szkoły jest dziura w dachu i przystawiona jest do niej drabina, wspięłam się po tej drabinie i znalazłam się na dachu szkoły i zobaczyłam tam coś niesamowicie dziwnego, stojąc na dachu szkoły widziałam wielką przestrzeń całą w śniegu i lodzie, jakbym była na biegunie, brakowało mi tylko białych niedźwiedzi, już teraz wiedziałam, dlaczego nikt nie przyszedł do szkoły - byłam na jakimś pustkowiu, tylko w takim razie jak ja się w niej znalazłam ?
|