|
Śniło mi się, że jestem w lesie w nocy. Widziałam pnie drzew, gdy uniosłam do góry głowę, zobaczyłam jak wiatr porusza liśćmi drzew, ale nie dostrzegłem ani jednej gwiazdy. Bałam się, ale coś pchało mnie do przodu. Podążałam w mrok lasu. Z głębi jego czeluści dochodziły do mnie przerażające odgłosy dzikich zwierząt. Wszędzie czyhało na mnie niebezpieczeństwo. Było bardzo zimno. Nagle, spostrzegłam ogromnego ptaka siedzącego na uschniętej gałęzi drzewa. Całe drzewo było zdrowe, wyżej rosły liście, tylko ta jedna sucha gałąź. Zastanawiałam się jak może utrzymać się na niej tak wielkie ptaszysko? Nagle, ptak zaczął płonąć. Płomień ogarnął całe drzewo. Uciekałam w przerażeniu, że i mnie dosięgnie ogień. Wydawało mi się, że biegnę bardzo szybko. Ale to drzewa mijały mnie, a ja nie ruszałem się z miejsca… nagle obudziłam się i nie wiem, czy gdzieś dobiegłem.
|