|
Tańczyłam z nieznajomym mężczyzną na środku ulicy, padał letni, ciepły deszcz, miałam na sobie czerwoną sukienkę, ale nie miałam butów, mężczyzna był przystojny, wysoki i miał białą koszulę i czarne spodnie. Na ulicy nie było nikogo, tylko my. Z oddali słychać było dźwięki muzyki, bardzo ciche i delikatne, tańczyliśmy przytuleni, jakby świat nie istniał poza nami. Byłam bardzo szczęśliwa i nie chciałam, żeby to się skończyło. W pewnym momencie usłyszeliśmy huk, niedaleko nas spadła bomba, zrobiło się niebezpiecznie, byłam bardzo zdenerwowana. Nieznajomy chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do pobliskiego kościoła. Tam weszliśmy w podziemia, i biegliśmy krętymi korytarzami. Słyszeliśmy ciągle spadające bomby i ich wybuchy, czuliśmy, że ziemia drży od tych wybuchów. Byliśmy bardzo zdenerwowani, ale nie zamieniliśmy ze sobą nawet słowa, ciągle trzymałam go za rękę, chociaż nie wiedziałam kim jest, ale podświadomie ufałam mu i nie bałam się przy nim, że coś mi się stanie. Dobiegliśmy do schodów i weszliśmy pod górę, otworzyliśmy drzwi i znaleźliśmy się w pięknym ogrodzie, gdzie było dużo kwiatów i drzew
|