|
byłam na rodzinnym spotkaniu u dalszych krewnych, siedzieliśmy w ogrodzie i miło gawędziliśmy, w pewnym momencie dom gospodarzy zaczął się palić, nie wiedzieliśmy od czego taki wielki pożar, nic w domu nie było zostawione tak, że mogło spowodować pożar, dlatego nie wiedzieliśmy skąd się on wziął, natychmiast zaczęliśmy gasić płomienie za pomocą wody, ale nic to nie dało, bo płomienie były coraz większe i większe, dlatego zadzwoniliśmy po straż pożarną, do jej przyjazdu próbowaliśmy radzić sobie sami, ale też to niewiele pomagało, wreszcie przyjechali na pomoc strażacy, wyjęli węże i zaczęli polewać wodą dom, po chwili nie było już widać płomieni, ale dom wyglądał dramatycznie, jego stan był opłakany, nasi krewni nie mogli w nim zamieszkać, na szczęście nikomu nic się nie stało, ale strata domu była i tak ogromna, zostały same zgliszcza...
|