poprzedni
sen
następny
sen

Pomnik na koniec świata

kategoria:   koszmary  
czas dodania: 2010-06-29  [dodaj sen do ulubionych »]  
  [skomentuj / zinterpretuj »]
  [wyślij prywatną wiadomość »]
  [zobacz więcej snów tego autora »]
  [wyślij znajomemu link do tej strony »]

Dodaj do śledzika na naszej klasie wykop Udostępnij na Facebook Udostępnij na Gronie blipnij dodaj na twitter Wysforuj dodaj do Delicious dodaj na spinacz dodaj na flaker dodaj na pinger dodaj do zakładek google
przyśniło się: 2010-06-28
śpioch: Dorotka
średnia ocena: brak ocen
 
Kraków, ale dziwny i zmieniony. od tygodnia ludzie przygotowują się do zapowiadanej katastrofy w wyniku której skończy się nasze życie na Ziemi.Ludzie się skupiają, chodzą po muzeach, jedzą, piją.Młodzież szkolna postanowiła uczcić tą okazję bawiąc się w Halloween.Tak więc wymalowane maszkary chodziły z koszyczkami i sprzedawały zasuszone kocie gówienka. Ja byłam z całą rodziną i przyjaciółmi w mieszkaniu koleżanki.
Był tam niepełnosprawny chłopak, którego pewien pan brutalnie wyniósł zza lady w muzeum staroci. Iwonka miała w ręku czarną spódnicę po swojej matce i kosz czerwonych papryk różnego rodzaju. Wszyscy obywatele mieli się zgrupować na rynku, gdzie specjalnie na tą okoliczność wybudowano gigantyczny pomnik przedstawiający 3 mężów. Jeden z nich to na pewno Bolesław Chrobry. Był to pomnik upamiętniający ludzkość... i mierzył jakieś 100 m! Stał obok Kościoła Mariackiego i robił wrażenie wszechpotężnego. Wyznaczał wysokość. Znaleźliśmy się wszyscy na rynku, panował zamęt. Niektóre ulice były zamknięte, ze względu na walące się powoli kamienice. Gruzy dookoła i tłumy ludzi. Zdałam sobie sprawę, że w domy został mężczyzna na wózku, moja 4-letnia siostra i biały, puchaty piesek. Postanowiłam ich przyprowadzić. Biegłam zamkniętymi ulicami. czułam się jak bohater. Odnalazłam kamienicę oraz ich tam w środku. Wejście było zabarykadowane. Z pomocą przyszedł mój ukochany, który wcześniej poszedł sobie ode mnie obrażony. Wydarł metalowe drzwi garażowe, wraz ze ścianą budynku. Wszystkie poduchy, barykady domowe spadły na ziemię wraz z panem na wózku. została moja siostrzyczka. Wdrapałam się na górę i nie mogłam jej odnaleźć. Wyszłam na balkon i ktoś kto był w sąsiedztwie powiedział, że tej małej dziewczynce nie udało sie przejść... i w tym momencie tętno serca, cisza i spowolnienie.Wszystko wydawało się być jakby w głębinach. Zobaczyłam jak mała dziewczynka spada w dół ale ląduje na parterze w kwiatkach w podłużnej balkonowej donicy. Krzyczę żeby się nie bała, że już po nią idę. A ona na to bardzo smutna, że wszystko dookoła zepsuła. Na co odpowiadam wyraźnie słysząc swój głos "Nie to świat się zepsuł!"
W tym momencie się obudziłam.
oceń sen
słaby 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  genialny