poprzedni
sen
następny
sen

Pokonaliśmy smoka :)

kategoria:   miłosne  
czas dodania: 2010-04-02  [dodaj sen do ulubionych »]  
  [skomentuj / zinterpretuj »]
  [wyślij prywatną wiadomość »]
  [zobacz więcej snów tego autora »]
  [wyślij znajomemu link do tej strony »]

Dodaj do śledzika na naszej klasie wykop Udostępnij na Facebook Udostępnij na Gronie blipnij dodaj na twitter Wysforuj dodaj do Delicious dodaj na spinacz dodaj na flaker dodaj na pinger dodaj do zakładek google
przyśniło się: 2010-03-30
śpioch: Agiii
średnia ocena: 10,00
 
Jechałam rowerem jakąś dróżką. Byłam po jednej stronie jakiejś rzeczki lub rowu. Brzegi były połączone grubą betonową kładką, a raczej płytą. Zatrzymałam się przed nią i wtedy pojawił się mój sąsiad-rówieśnik i zapytał którędy dojedzie gdzieś tam. Pokazałam mu ręką i wytłumaczyłam. Miałam dziwne uczucie, że mnie nie rozpoznał.
Przejechałam przez ten "mostek". Jechałam sama dróżką. Było zielono. Nagle zobaczyłam ławkę i siedzącego na niej staruszka z laską i w kapeluszu. Zatrzymał mnie i dał jakąś radę, która wydawała mi się mądra (niestety jej nie pamiętam). Gdy ruszyłam dalej znalazłam się w klasie. Wyglądała jak klasa informatyczna w mojej szkole, ale tablica była po przeciwnej stronie, a po jednej stronie była ściana z ogromnymi szybami. Obok tych szyb siedzieli uczniowie. Chyba siedziałam gdzieś w pierwszych ławkach, bo szłam od początku sali w kierunku drzwi. byłam blisko, gdy obok mnie znalazł się kolega z równoległej klasy,(Bartek) z którym chyba nigdy jeszcze nie rozmawiałam. Uśmiechał się. Podeszliśmy do siebie i niby się przytuliliśmy ale tak dziwnie - tylko nasze ramiona się zetknęły. Śmialiśmy się chwilę i objęliśmy się w pasie. Widziałam siebie i jego jak mnie obejmuje, ale tak jakby z boku. Jednak wszystko czułam. Wtedy nauczycielka od angielskiego powiedziała: "Prince! Dowcipnisiu jeden! (albo: żartownisiu! nieważne, powiedziała też "Prince" - tak jak się pisze). Wyszłam. Na korytarzu zobaczyłam siedzącą na krześle koleżankę z klasy. Zastanawiała się na jaki temat przygotować gazetkę szkolną. Powiedziałam, że może być "Turnieje rycerskie" i w tej chwili miałam przed oczami widok mnie i tego kolegi w klasie. Prawdopodobnie kojarzyło mi się to z turniejem ;)
W następnej chwili znalazłam się w kościele, gdzie miałam zostać poślubiona(!) i ukoronowana(!!!). Moim wybrankiem był Prince (Prins). ;) Stał on z przodu z jakimś mężczyzną. Szłam po ławkach do niego. Gdy wyciągał po mnie ręce i śmiał się, ja się odwróciłam i chciałam iść z powrotem zobaczyłam ogromnego smoka. Był kolorowy. Szary w żółte i czerwone łaty. Był przerażający. Zrobił wielki szum. Zaczęłam biec po ławkach i wskoczyłam na chór. Widziałam jak moje małe stopy i białe skarpetki idealnie pasują do szerokości ławek. Gdy byłam już na chórze to z góry widziałam tłum ludzi jak prowadzi Princa skutego w kajdanach i przebranego w brązowy puchowy strój. Chwilę potem byłam razem z nim na dole. Czułam spokój, bo wiedziałam, że robiąc to uratujemy siebie przed tym smokiem. Klęczeliśmy razem a obok mężczyzna siedzący przebił sobie brzuch i powiedział: "Dla ciebie córeczko!" Mówił do mnie, ale to nie był mój tato. Położył się na tej ławce i leżał. Nie przejęłam się tym i nadal patrzyłam prosto. Kątem oka widziałam Princa jak wstaje i zakłada sobie złoty laur lub koronę. Chwilę potem zakłada mi identyczny. Jakiś ksiądz mówi: "Możesz pocałować pannę młodą". I w tej chwili sen się urywa.


Piszę z szczegółami, bo to był przyjemny sen i chcę go zapamiętać. A jakby jeszcze ktoś pomógłby mi go zinterpretować... ;D
oceń sen
słaby 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  genialny