|
byłam w jakimś egzotycznym miejscu, na bezludnej wyspie, świeciło słońce i było bardzo ciepło, więc postanowiłam się wykąpać, weszłam do morza i zaczęłam pływać, woda też była dosyć ciepła, ale dobrze się w niej czułam, byłam zadowolona i zrelaksowana. po chwili zobaczyłam, jak nad wyspą i nade mną zbierają się ciemne chmury, w kilka sekund zaczął padać deszcz i rozpętała się burza, ledwo zdążyłam wyjść na brzeg, a już nade mną szalał straszny żywioł, dobiegłam do drzew gdzie chciałam się schronić przed burzą, ale drzewa jakoś strasznie się ruszały i bałam się że się przewrócą i mnie przygniotą, usiadłam na plaży i modliłam się żeby to się wreszcie skończyło, burza trwała nadal, drzewa wyrywane były z korzeniami i przewracały się na siebie. fale były coraz większe i większe, czułam, że niebezpieczeństwo się zbliża nieubłaganie… na szczęście obudziłam się i nie wiem co było dalej.
|