|
byłam z moim bratem na lodowisku, ale ja nie umiem jeździć więc mój brat mnie uczył, najpierw pomógł mi założyć łyżwy a potem powoli zaprowadził mnie na lodowisko, początkowo powoli odpychałam się, tak noga za nogą, wlokłam się jak żółw, a pozostali ludzie na lodowisku śmigali jakby byli zawodowcami, czułam się strasznie głupio, bo nie umiałam jeździć, to był mój pierwszy raz z łyżwami na nogach i stawiałam swoje pierwsze kroki na lodowisku, czułam się tam zagubiona. Brat pocieszał mnie, że przecież każdy tak zaczynał i każdy się kiedyś uczył, nie bardzo mnie to przekonywało, ale jakoś dawałam sobie radę. stałam sobie chwilę przy barierce żeby trochę odpocząć i ni z tego ni z owego pojawił się obok mnie Papa Smerf, taki prawdziwy smerf z bajki i powiedział do mnie: Hej, widzę że nie masz już siły i jesteś zmęczona, spróbuj naszego smerfowego napoju, od razu poczujesz się lepiej. I podał mi zieloną buteleczkę, wypiłam do dna i poczułam jak wstąpiły we mnie jakieś nadprzyrodzone siły, od razu śmignęłam na środek lodowiska i zaczęłam kręcić piruety, wykonywać podskoki i różne łyżwiarskie figury. Oczy wszystkich jeżdżących zwrócone były na mnie, stałam się gwiazdą lodowiska, chciałam podziękować Papie Smerfowi, ale jego już nie było.
|