|
śniło mi się, że szłam przez pustynię, ale to była jakaś dziwna pustynia, bo było na niej co prawda dużo piachu ale rosły również kwiaty, ale to były takie malutkie, ledwo dostrzegalne kwiatki, z daleka zaczęłam powoli dostrzegać oazę, byłam szczęśliwa, bo bardzo chciało mi się pić, wydawało mi się, że z każdym krokiem jestem coraz bliżej celu, oaza wydawała się być coraz bliżej mnie, byłam już na wyciągnięcie ręki od oazy kiedy po prostu zapadła się w piach, byłam załamana i wycieńczona podróżą ale wreszcie nadeszło wybawienie, zjawiła się karawana i zabrała mnie ze sobą to prawdziwej oazy, kiedy dotarliśmy do oazy, napiłam się wreszcie wody ale ta woda była obrzydliwa, po wypiciu kilku łyków było mi już niedobrze.
|