|
miałam sen o tym, że spotkałam swoją dawną miłość, to był piękny, słoneczny dzień, szłam parkową uliczką, była złota polska jesień, różnokolorowe liście ścieliły się na parkowej alejce, szeleściły pod moimi nogami, było ciepło, a słońce cudownie ogrzewało moją twarz, nagle zobaczyłam jak z naprzeciwka idzie do mnie przystojny mężczyzna w średnim wieku, w ręku trzyma bukiet słoneczników, podszedł do mnie, przedstawił się i zapytał, czy go pamiętam, oczywiście że pamiętałam, to był mój pierwszy narzeczony, wielka miłość z czasów liceum, mężczyzna wręczył mi bukiet słoneczników, przytulił, wziął za rękę i poszliśmy dalej nad parkowe jeziorko, na którym pływały łabędzie, zatrzymaliśmy się tam i karmiliśmy chwilę łabędzie, a później mój przyjaciel zaczął się dziwnie zachowywać.. był bardzo nachalny, przytulał mnie coraz mocniej, zaczął mnie całować, a kiedy się przed tym broniłam, przyciskał mnie coraz mocniej i mocniej, aż poczułam że wbił mi kły w szyję i zaczął wysysać krew, nie mogłam uwolnić się z jego objęć aż zemdlałam...
|