|
siedziałam na lekcji matematyki i zaczęłam gadać z koleżanką z ławki bo nam się strasznie nudziło, gadałyśmy o jakichś głupotach i nie wiem jak to się stało, ale w pewnym momencie koło naszej ławki znalazła się matematyczka i zmierzyła nas srogim wzrokiem, wystraszyłyśmy się i zamilkłyśmy, wtedy pani powiedziała: ,,no dziewczynki to teraz zapraszam do tablicy i zobaczymy czego się nauczyłyście na tej lekcji'' poszłyśmy do tablicy ale oczywiście nic nie umiałyśmy, pani podyktowała nam dwa zadania i kazała je rozwiązać... oczywiście nie miałyśmy zielonego pojęcia jak to zrobić, gapiłyśmy się bezmyślnie na tablicę i jakieś cyferki, pani miała satysfakcję z tego że nas tak urządziła, ale my próbowałyśmy jakoś udawać, że jednak się nie poddajemy. po chwili przyszła pani dyrektor i zawołała panią od matematyki i poprosiła ją na chwilę na korytarz, w tym momencie do tablicy podbiegło dwóch chłopaków i szybciutko rozwiązali nam zadania, byłyśmy uratowane! kiedy pani wróciła do klasy i zobaczyła nasze rozwiązane zadania zaczęła się śmiać, nie uwierzyła że to my rozwiązałyśmy te zadania i postawiła nam jedynki...
|