|
siedziałam na łódce na środku jeziora i trzymałam w ręku wędkę, wydawało mi się, że łowię ryby, ale przez długi czas nic nie brało i trochę mnie to nudziło, oparłam wędkę o burtę i położyłam się na łódce i zaczęłam czytać książkę, było bardzo spokojnie i cicho. nagle coś zabujało łódką i o mały włos mnie nie wywróciło z niej, ale jakoś się uratowałam, złapałam wędkę i wyciągnęłam ją z wody. wydawała mi się bardzo ciężka i że na końcu będzie ogromna ryba z którą nie będę mogła sobie poradzić. a tu na haczyku wisi maleńka rybka, zastanawiałam się tylko dlaczego ona wydawała się aż tak ciężka...? odpięłam rybkę z haczyka i wypuściłam do jeziorka. położyłam się znów w łódce i wróciłam do lektury. po chwili znów coś zaczęło bujać łódką, wyjrzałam co znowu się tu dzieje i widzę, że to nadpływa rekin, widziałam tylko ten jego charakterystyczny grzbiet i bardzo się przestraszyłam. chciałam uciekać jak najszybciej ale okazało się, że nie mam wioseł... byłam w szoku, bo przecież nie mogłam w żaden sposób uciec, strasznie się zdenerwowałam, bo rekin był coraz bliżej i bliżej... widziałam jak się wynurza ponad taflę jeziora, aż w końcu zaczął skakać ponad łódką nad moją głową. widziałam że wyglądał dosyć przyjaźnie i chyba chciał się ze mną pobawić. wynurzył pysk, a ja go pogłaskałam i on się z tego bardzo ucieszył. zrozumiałam, że nie każdy rekin jest groźny...
|