|
Byłam w kościele na roratach. Była szósta nad ranem, ja stałam dumna z siebie, że chciało mi sie wstać tak wcześnie. Cała msza odtworzyła mi sie w mojej głowie! Jakbym tam była naprawdę. Okazało sie że w kościele jest wiele osób z mojej klasy. Gadali, śmiali sie, a mi zrobiło sie przykro, bo myślałam ze to ze mnie nie śmieją. gdy wyszłam z kościoła zauważyłam jednego kolege który szedł sam, podbiegłam do niego i zaczęłam z nim gadać. On na początku nie chciał ze mną rozmawiać, ale potem rozgadaliśmy sie na dobre. Tak fajnie mi sie z nim gadało... I nagle zauważyłam, że nie mam na sobie kurtki, a pada śnieg i jest bardzo zimno! On stwierdził, że mu sie spieszy i nie pomoże mi jej szukać i sobie poszedł. I nagle podszedł do mnie chłopak z mojej szkoły, młodszy o rok, za którym nie przepadam, ale we śnie był bardzo miły i pomógł mi szukać kurtki. I na każdym drzewie, na chodnikach, na trawie, leżało pełno czarnych kurtek! Naprawdę mam szarą, no ale cóż ;PP No i musiałam znaleźć swoją i to trwało bardzo długo, ale ten chłopak cały czas mi pomagał, aż wreszcie ją znalazł i mi ją dał. I wtedy spanikowałam, bo nie wiedziałam gdzie jest mój mundurek i kiedy zaczęliśmy znowu szukać, przypomniało mi sie ze jest w domu, bo dziś nie ma lekcji xDD No i cały czas była noc na polu. ;D
|