poprzedni
sen
następny
sen

kąpiel, wanna i jedzenie

kategoria:   o znajomych  
czas dodania: 2010-11-07  [dodaj sen do ulubionych »]  
  [skomentuj / zinterpretuj »]
  [wyślij prywatną wiadomość »]
  [zobacz więcej snów tego autora »]
  [wyślij znajomemu link do tej strony »]

Dodaj do śledzika na naszej klasie wykop Udostępnij na Facebook Udostępnij na Gronie blipnij dodaj na twitter Wysforuj dodaj do Delicious dodaj na spinacz dodaj na flaker dodaj na pinger dodaj do zakładek google
przyśniło się: 2010-11-06
śpioch: audrey
średnia ocena: brak ocen
 
Chodziłam po sklepach i udawałam wciąż, że mam pieniądze i NAPRAWDĘ mogę coś kupić. Niby to zachwycałam się tkaninami i kapeluszami, które ekspedientka dawała do przymierzenia klientce, którą zdawałam się skądś znać. Pamiętam, że szal którym się okrywała, był bordowy, podobnie jak kapelusz. Patrzyłam na mnie z pogardą. Dopiero po chwi8li zorientowałam się, że to nauczycielka z mojej podstawowej szkoły muzycznej, śpiewaczka operowa. Poczułam wstyd - tak dobrze zapowiadałam się jako skrzypaczka, a teraz chodzę po sklepach odzieżowych bez grosza przy duszy, udając że chcę coś przymierzyć a w rzeczywistości poprostu chcę skorzystać z toalety!

***

Wyprowadziłam się z domu. Pracowałam - spełniły się wszystkie rzeczy, które ostatnio tak bardzo zaprzątały mi umysł.
W Mieszkaniu mieszkało bardzo wiele osób - była to typowa ,,noclegownia'' - kamienica, duże, dość zaniedbane mieszkanie.
Chyba jednak było to nie do końca moje mieszkanie, bo postanowiłam szybko się wykąpać - w dużej, trochę brudnej wannie. Szukałam maszynki do golenia i chciałam ogolić się pod pachami (LOL) Próbowałam wszystkich maszynek, które były (wiedząc, że to bardzo niehigieniczne) ale wszystkie wydawały mi się zbyt tępe.
Poprosiłam w końcu zażenowana o maszynkę koleżankę (którą w rzeczywistości znam dosyć pobieżnie).
Spotkałam również Briana. Wpadłam na świetny pomysł: przecież tak się spieszyłam do domu, już było tak późno, a przecież mogę przenocować tutaj! Wzruszył ramionami. ,,Ja zostaję.'' - powiedział. Zdziwiłam się, wyglądał, jakby tu mieszkał.

Po pewnym czasie sama już nie wiedziałam, czy jestem nadal w sklepie z tkaninami i kapeluszami, na jego zapleczu, czy w zupełnie innym mieszkaniu.

W rogu, na łóżku w pokoju w którym zamierzałam się położyć leżała koleżanka z moich ,,internatowych'' lat - Monika Cz.

Do łazienki weszła moja koleżanka (skrzyżowanie Marysi i Mąki). Zaczęłyśmy rozmawiać, a ja jednocześnie krzątałam się w łazience.
Niechcący zamoczyłam swoje spodnie. Niedobrze, bo bardzo śpieszyłam się do domu, musiałam bardzo wcześnie wstać nazajutrz, żeby przed pracą zajechać jeszcze do siebie do domu i podać lekarstwo mojemu szczurkowi (prawda).
Mąka/Marysia wyciągnęła nagle z wiklinowego kosza na brudną bieliznę trzy kawałki sernika i jeden prawie zjedzony. Wiedziałam, że tam są i nawet wcześniej chciałam je zjeść (jak wszystko co stanie mi na drodze). Łakomstwo.
Siadłam koło niej na przeciwległym krańcu wanny. Załamała się pode mną. Ja była gruba. Ona chuda. No tak.
Ale jadła! Dlaczego jadła...?!!
- Muszę się Ciebie o coś zapytać. - powiedziałam. - Czy bardzo jestem gruba? Widać, że przytyłam?
I nie czekając na jej odpowiedź - wiedziałam, że będzie twierdząca i nie chciałam jej usłyszeć - zapytałam:
- A ty w ogóle coś jesz? Jesteś taka chuda...
- No, nie jem już czwarty dzień... - odpowiedziała z niby-to-poczuciem winy.
Chciałam ją opieprzyć, ale tylko obserwowałam jak je kawałek tego ciasta. Widziałam w tym śnie siebie. Kęs za kęsem. Wiedziałam, że zaraz zrobi tak, jak ja - pochłonie to wszystko i jeszcze więcej.
oceń sen
słaby 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  genialny