|
Byłam w jakimś pomieszczeniu, które wyglądało jak pokój gościnny w moim domu, ale tam obok komody było jakieś posłanie i koc w kwiatki. Od razu pomyślałam że to hipisi.Było tam kilkoro ludzi. Nie widziałam ich, ale czułam ich obecność. Przeniosłam się w inne miejsce. Wchodziłam do jakiegoś pokoju (prawdopodobnie byłam na wakacjach i to był jakiś hotel lub pawilon). Zamknęłam za sobą drzwi i ujrzałam nieznajomego chłopaka. Był piękny. Miał czarne włosy, opaloną skórę i był... w białych bokserkach. Gdy mnie zobaczył, podszedł do mnie i zaczął się do mnie przytulać. Namawiał mnie do seksu, lecz ja się opierałam. Chwilę potem leżałam z nim na łóżku. Było nie pościelone. Ja byłam w ubraniu. Nadal mnie namawiał i zachęcał. Całował mnie w szyję. Nic nie mówiłam. Później znów weszłam do tego pokoju. Od razu zauważyłam ten koc w kwiatki i pomyślałam, że to jego. A raczej jej, bo nie wiem czemu, ale myślałam że to dziewczyna chciała się ze mną... choć dobrze wiem, że był to chłopak. Zwróciłam się do łóżka, które niby było moje. Było piętrowe i niebieskie. Obok stała szafka z moimi ubraniami. Szybko zaczęłam rzucać je na ziemię. Kolega spytał się co robię. Nie widziałam go, ale wiedziałam że tam był. Odpowiedziałam chyba że szybko muszę się spakować.
|