|
miałem sen o moim najgorszym egzaminie na studiach, który już na szczęście dawno zdałem, ale czasem to zdarzenie powraca w różnych formach w moich snach. siedziałem przed drzwiami sali egzaminacyjnej czekając na profesora, ale co było dla mnie dziwne, byłem tam sam, nie było żadnych innych studentów, już myślałem, że pomyliłem terminy albo sale, ale po chwili pojawił się profesor, był to starszy pan, bardzo miły i zaprosił mnie do środka, w sali stała tylko jedna ławka i jedno krzesło, a przed nimi stół, za którym zasiadł pan profesor, podał mi zestaw zadań, usiadłem w ławce i zacząłem je rozwiązywać, zadania były bardzo proste, tak, że zacząłem się zastanawiać się, jaki jest w nich haczyk, profesor zapytał, czy już jestem gotowy, odpowiedziałem, że tak. podałem mu kartkę z rozwiązanymi zadaniami, popatrzył na nie i powiedział: no chyba nie myślał pan, że to był prawdziwy egzamin, to byłoby zbyt proste, proszę, to są prawdziwe zadania. zadania które dostałem już na ,,prawdziwym egzaminie'' był tak trudne, że nie zrobiłem żadnego, oddałem pustą kartkę i wyszedłem z sali... nie wiem co było dalej
|