|
Śniło mi się, że znalazłam się w dziwnym budynku, który miał przezroczyste, szklane ściany. Byłam tam sama, ale po chwili usłyszałam płacz dziecka. Chciałam odnaleźć maleństwo i sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. I zaczęłam w niesamowity sposób przechodzić przez ściany. Przechodzeniu przez kolejne ściany towarzyszyło dziwne uczucie jakbym przechodziła przez wodę, ale taką suchą i ciepłą. Przechodziłam tak przez kolejne ściany, wszystkie pokoje były puste, a płacz dziecka był coraz głośniejszy, wiedziałam, że jestem coraz bliżej celu. Wreszcie zobaczyłam, że w następnym pokoju na podłodze leży małe dziecko zawinięte w kocyk. Chciałam wziąć je na ręce i przytulić, żeby nie płakało, ale nie mogłam przejść przez ostatnią ścianę. Wtedy pomyślałam, że mogę rozbić te ściany i uwolnię dziecko z tej pułapki. Uderzyłam z całej siły w szklaną ścianę i w tej chwili rozbił się cały pokój… wszędzie pełno było szkła, ale pośród rozbitych szkieł nie mogłam znaleźć dziecka.
|