Ostatnio często śni mi się mój kolega i kościół.. To było tak: byliśmy w kościele i staliśmy tam gdzie schola. Od lewej stał on, w środku ja, a po prawej też ktoś stał, ale nie wiem kto. Śmialiśmy się, a raczej rozmawialiśmy. Nagle, tak jakby nigdy nic, przejechał mi ręką po kręgosłupie, tzn. na wysokości pasa, i objął mnie ręką. Stałam tam i rozmawialiśmy wszyscy nadal, a on coraz silniej mnie przysuwał do siebie. W pewnym momencie uległam i przytuliłam się do niego. Głowę miałam poniżej jego ramienia, jedną ręką obejmowałam go, a drugą trzymałam na jego drugim ramieniu. Wtedy nastąpiła pobudka...
Ciekawostką jest to, że gdy kładłam się spać, to byłam ułożona tak jak go przytulałam w tym śnie, czyli leżałam na brzuchu a jedną rękę miałam niedaleko twarzy, na poduszce ;) Ogólnie miły sen ^^
|