|
Wraz z moimi siostrami robiłam grilla. W pewnym momencie bardzo zdenerwowałam się na jedną z nich, tak, że poczułam napięcie w mięśniach. Naprężoną dłonią ściskałam jej szyję tak prawie jej nie dotykając. potem przeraził mnie ten stan. postanowiłam się ukarać i rozcięłam nożem wargi w pionie. Przecięte usta. Leciała krew, dużo krwi, coraz więcej. na horyzoncie pojawił się mój mężczyzna z wózkiem i 6-letnią dziewczynką w nim. Było to dziecko jego siostry. Zaczęłam wycierać krew, rozmazywać, chciałam to ukryć i chyba mi się udało, choć on zauważył, ale przedstawiłam to jako niegroźny wypadek przy grillu. Małe dziewczynki zaczęły się bawić, moja starsza siostra nie chciała dać mojemu mężczyźnie kiełbasy, tak jakby się mściła za to, że ktoś jej kiedyś nie poczęstował. Ja jej to wyperswadowałam i rozdałam wszystkim kiełbaski. Potem była burza. Czarne niebo i absolutnie nieziemskie pioruny. Czerwone pioruny. Zjawisko miało charakter oczyszczający, mistyczne wyładowanie i wejście w nowy układ, świat, nowy początek.
|