|
W śnie przenosiłam się z miejsca na miejsce... Na początku śniła mi się grupka ludzi stojących w kolejce pod moim osiedlowym sklepem, wśród oczekujących byłam również ja z koleżanką. Nagle ktoś kazał nam wszystkim wsiąść do ciężarówki, samochód odjechał…
Znaleźliśmy się w jakiejś hali. Obskurne ściany, pełno krat. Wyglądało to jak więzienie. Nie wiem, dlaczego się tam znaleźliśmy, nie wiem, kto nas porwał, ale robili z nami straszne rzeczy...torturowali nas w okrutny sposób. Bardzo się bałam, byłam przerażona. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że moja mama też jest w tym miejscu. Poszłam ją odwiedzić. Leżała schorowana i bardzo wyczerpana na łóżku. Nie miała siły ze mną rozmawiać. Strażnik, który nas pilnował, kazał mi skończyć rozmowę z mamą i zabrał mnie na moje miejsce. Potraktował mnie bardzo okrutnie, rzucił mną o podłogę rozbijając mi głowę. Leżałam z zakrwawioną głową i płakałam. Po chwili usłyszałam jak przez megafon ktoś mówi, żeby porywacze wypuścili zakładników, a jak tego nie zrobią, to na teren hali wejdzie ekipa antyterrorystyczna. Wszyscy porwani zaczęli krzyczeć żeby nas wypuścili, a porywacze oddali kilka strzałów w sufit uciszając w ten sposób zakładników. W tym momencie do hali wtargnęła brygada antyterrorystyczna a porywacze poddali się, dzięki czemu byliśmy wolni.
|