|
byłam w szpitalu, ale ten szpital nie był taki zwyczajny, ale jakiś inny niż normalne szpitale, leżałam w wygodnym łóżku, miałam fajną kolorową piżamkę, ciągle biegały przy mnie pielęgniarki i pytały czy czegoś nie potrzebuję, generalnie to nic mi nie bolało i nic mi raczej nie było, więc nie wiem po co tu leżałam, ale było w tym szpitalu bardzo, bardzo miło, mogłam oglądać telewizję, korzystać z prywatnego laptopa, telefonu oraz grać w gry, wcale się nie nudziłam, do dyspozycji miałam prywatną łazienkę z wanną z masażem, czułam się jak na wakacjach... było mi tam bardzo dobrze, ogólnie czułam się bosko, ale nadal nie wiedziałam co mi jest i dlaczego tak w ogóle trafiłam do szpitala, zapytałam pielęgniarki na co jetem chora, a ona spojrzała na mnie tak z politowaniem i nic nie powiedziała... zdziwiło mnie to, dlatego zapytałam jeszcze raz: ,,nie wie pani dlaczego ja tu jestem? szpital jest fajny i wygodny, ale mnie zupełnie nic nie boli i nie wiem po co tu w ogóle jestem, dlaczego nie robicie mi żadnych badań i nie podajecie mi leków?'' pielęgniarka odpowiedziała: ,,bo to nie jest zwykły szpital... to jest hospicjum'' na dźwięk słowa hospicjum zrobiło mi się słabo, bo skoro tu jestem, to znaczy że mam raka i niedługo umrę... załamałam się i przestałam się odzywać do wszystkich, zapadłam w taki letarg i sen się skończył.
|