|
śniło mi się, że obudziłam się rano i zobaczyłam że za oknem jest biało... padał śnieg a to był środek lata. musiałam tego dnia iść do pracy a perspektywa jechania do pracy w taką pogodę tramwajem i metrem nie była czymś o czym marzyłam, ale ubrałam się i wyszłam z domu. kiedy wyszłam z bloku zobaczyłam że biały puch pokrywa całą ziemię, było go na tyle dużo, że ktoś musiał zrobić specjalne tunele, którymi mogliśmy się przemieszczać, szłam tymi tunelami w stronę przystanku tramwajowego, ale do końca nie byłam pewna, czy idę w dobrą stronę, bo nic nie było widać, jakoś dotarłam na przystanek, czekała tam garstka ludzi i po chwili przyjechał po nas dziwny środek transportu, były to sanie zaprzężone w cztery konie. do sań wsiadły te osoby które stały na przystanku i pojechaliśmy nimi normalną trasą tramwaju, tyle, że nie po szynach, a po zaśnieżonej ulicy. to była świetna zabawa, bo w tak źle zapowiadającym się dniu znalazła się rzecz która wywołała uśmiech na mojej twarzy, czułam się jak małe dziecko na kuligu, było wspaniale! do pracy się nie spóźniłam, a moje koleżanki nie miały tyle szczęścia i wpadły do pracy zmarznięte i zasypane śniegiem.
|